Przejęcie
Brudna Warszawa, czyste emocje - Chmielarz w formie !
"Przejęcie" to druga część cyklu kryminalnego o komisarzu Jakubie Mortce, który na dobre wpisał się już w krajobraz współczesnego polskiego kryminału. Po świetnie przyjętym "Podpalaczu", Chmielarz nie zwalnia tempa, a wręcz przeciwnie – serwuje czytelnikowi historię jeszcze bardziej brutalną, wielowątkową i trzymającą w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.
Tym razem spotykamy Mortkę w trudnym momencie życia – zarówno prywatnego, jak i zawodowego. Fizycznie połamany (dosłownie, z ręką w gipsie), psychicznie rozedrgany, wciąż próbuje dojść do siebie po wcześniejszych wydarzeniach. Jednak spokojny powrót do zdrowia okazuje się niemożliwy. Gdy na Moście Gdańskim zostaje odnalezione ciało brutalnie zamordowanego biznesmena, z rozprutym brzuchem i orzeszkiem ziemnym w dłoni, Mortka – mimo formalnego L4 – wraca do służby. Ten telefon, który wszystko zmienia, to punkt wyjścia do śledztwa, które z czasem zaczyna przypominać rozwiązywanie wielkiej, niepokojącej układanki.
Jednym z największych atutów "Przejęcia" jest sposób, w jaki Chmielarz prowadzi fabułę – misternie, ale bez chaosu. Każdy element historii, nawet pozornie nieistotny detal, prędzej czy później okazuje się mieć znaczenie. W miarę jak komisarz zagłębia się w sprawę, na jaw wychodzą kolejne tropy: narkotyki przemycane z Kolumbii, tajemniczy człowiek o niezwykłej urodzie imieniem Adrian, martwe kobiety znalezione w mieszkaniach – oficjalnie samobójstwa, ale wszystkie aż zbyt do siebie podobne. Kiedy zaczynamy składać te wątki razem, okazuje się, że mamy do czynienia nie z jednym morderstwem, a z pełnowymiarowym, wielowarstwowym spiskiem, sięgającym znacznie dalej, niż ktokolwiek przypuszczał.
Na uwagę zasługuje również nowa partnerka Mortki – aspirantka Suchocka, zwana Suchą. To postać, która nie tylko wnosi świeżą energię do śledztwa, ale też stanowi doskonałe uzupełnienie dla głównego bohatera. Twarda, kompetentna, konkretna, ale niepozbawiona empatii – Sucha szybko zdobywa sympatię czytelnika, a interakcje między nią a Mortką pokazują nie tylko napięcia zawodowe, ale też potencjał emocjonalnej głębi. Chmielarz bardzo dobrze rozgrywa ten duet, nie wpychając ich w schematy ani niepotrzebne romanse – ich relacja rozwija się wiarygodnie, krok po kroku.
Jednym z elementów wyróżniających twórczość Chmielarza jest realizm. Warszawa przedstawiona w "Przejęciu" to nie pocztówkowe miasto z folderów turystycznych – to prawdziwa metropolia, z jej brudem, kontrastami, codziennymi tragediami i ludźmi, którzy próbują w niej przetrwać. Autor doskonale oddaje realia pracy policji – z całą jej biurokracją, politycznymi naciskami, zmęczeniem, ale i determinacją funkcjonariuszy, którzy – mimo wszystko – próbują dojść prawdy. W tym sensie "Przejęcie" to nie tylko kryminał, ale też świetnie napisana powieść obyczajowa z warstwą społeczną.
Dodatkowym atutem jest styl – lekki, naturalny, ale nie banalny. Chmielarz potrafi pisać dynamicznie, ale i celnie. Dialogi są żywe i przekonujące, a opisy miejsc i sytuacji nie przeciągają narracji, tylko ją wzbogacają. Autor nie ucieka też od brutalnych scen, ale nigdy nie są one przesadzone czy tanio szokujące – raczej wpisane w mroczny realizm historii.
"Przejęcie" to jedna z tych książek, które nie tylko się czyta, ale niemal pożera. Trzymające w napięciu śledztwo, świetnie skonstruowani bohaterowie, wyraziste tło społeczne i porządna dawka emocji sprawiają, że trudno się od niej oderwać. Finał zaskakuje, ale nie jest oderwany od logiki fabularnej – co również zasługuje na uznanie.
Jeśli szukacie inteligentnego kryminału, który nie traktuje czytelnika jak idioty, z bohaterami, których można polubić i światem, który naprawdę czuć – "Przejęcie" to doskonały wybór. Wojciech Chmielarz nie tylko utrzymuje wysoki poziom – on go wręcz podnosi.

Komentarze
Prześlij komentarz